17 sty 2013

Biblioteki bez książek...

Na początek lektura artykułu http://booklips.pl/newsy/biblioteki-bez-ksiazek-coraz-popularniejsze/ .

e-podręczniki

Czy rzeczywiście biblioteki nie powinny gromadzić książek? Napiszę rewolucyjnie - te szkolne już nie. Naprawdę szkoda na to miejsca, skoro większość lektur jest już dostępna on-line, a informacje ze słowników, leksykonów czy encyklopedii łatwiej i szybciej można znaleźć przez Google'a. Podoba mi się rozwiązanie opisywane w artykule, że część księgozbioru pozostawiono, gdyż ktoś bardziej lubi czytać słowo drukowane (tu w odniesieniu do literatury powszechnej) albo pewne książki mają w ocenie nauczycieli dużą wartość edukacyjną. Po drugie o gustach się nie dyskutuje, więc jak ktoś woli e-book, niech ma e-book, ktoś woli papier, niech ma papier.

Przede wszystkim, w formie "e-" powinno udostępniać się podręczniki. Rząd obiecywał, obiecywał... i nic. Pisałem już o tym. Ponownie odniosę się do artykułu - taki e-podręcznik łatwiej aktualizować. Choćby wstawienie daty śmierci poety (mam na myśli akurat poetkę, Wisławę Szymborską - autentyczna sytuacji z lekcji, kiedy kiedy to podręcznik nie nadążał za czasem, gdyż był  sprzed 4 lat).

Może się doczekam i takich czasów, że i w mojej bibliotece nie będzie książek... No, oby tylko tej biblioteki nie zamknięto, bo to nie o to chodzi. :)

4 sty 2013

Ratujmy Świat Książki!

Szczegóły akcji https://www.facebook.com/RatujmySwiatKsiazki

PS: Trochę książek mam z tego wydawnictwa, a to za sprawą moich Bardzo Dobrych Cioć, które na książki dla bratanka nie skąpiły. W sumie to dzięki książce z katalogu "Świata Książki" zacząłem czytać, pisać, a później zostałem polonistą... Co prawda nie było to ich własne wydanie, ale u nich kupione.

Nie dajmy im zginąć...

9 lis 2012

#12 - Mroczna materia... nudy!

W pierwszej kolejności widziałem Złoty kompas. Film wzbudził, a i owszem, moje zainteresowanie, chociaż w tendencyjny sposób starano się w nim ośmieszyć(?), wykpić(?), zniszczyć(?), pokazać kłamstwo ?) Kościoła - może ogólniej chrześcijaństwa. Sama koncepcja ludzi i ich dajmonów, magicznego pyłu i wędrówki między światami wydała się jednak na tyle interesująca, że postanowiłem sięgnąć po pierwowzór literacki. Mroczne materie to trylogia - kolejne części: Złoty kompas, Magiczny nóż oraz Bursztynowa luneta.
"Mroczne materie to najsłynniejsza, obok Władcy Pierścieni, trylogia fantastyczna XX wieku, zawierająca odniesienia do Raju utraconego Miltona, Odysei Homera i poezji Wiliama Blake’a. Akcja trzech tomów rozgrywa się w kilku światach równoległych. Nie ma tu Boga, ani Stwórcy, jest tylko Autorytet, pierwszy anioł skondensowany z tajemniczego, wirującego w powietrzu Pyłu, czyli uświadomionej materii. Przez te miejsca wędruje para bohaterów – Lyra, „nowa Ewa”, która wdaje się w walkę z Kościołem zła, by uwolnić ludzkość od trwającego od wieków zniewolenia, oraz jej towarzysz Will chłopiec z ziemskiej Anglii, posiadacz magicznego noża. Wielką misję obalenia Królestwa Niebieskiego i zastąpienia go republiką, starają się udaremnić agenci religii, dla których zabicie Lyry to zadanie święte. "
Taki opis fabuły znajdziemy na okładce. Czy rzeczywiście Mroczne materie są drugie po Władcy Pierścieni? Uważam, że nawet nie znajdują się w pierwszej 10. Chociaż jest to moja subiektywna opinia.

Przyznaję szczerze, iż pierwszych dwóch tomów nie czytałem. Pierwszego nie chciałem, gdyż oglądałem film, drugiego nie zdobyłem. Do rąk wpadł akurat trzeci... Przemęczyłem go - dokładnie takich słów mogę użyć. Z powieści wyrzuciłbym całe rozdziały.
Oczywiście czytałem polskie tłumaczenie - nie znam oryginału. Niemniej stwierdzenie "I tak dalej..." w dużym stopniu psuje mój odbiór treści (chociaż sam używam, ale w mowie!).

Mam wrażenie i raczej nie mylę się, iż trylogia Pullmana została stworzona do walki z Kościołem. Lyra - nowa Ewa, kolejne kuszenie, Magisterium, Kościół - słownictwo na potęgę używane w powieści, odnosi czytelnika do jednej rzeczywistości, a mianowicie do chrześcijaństwa. Ekranizacja Złotego kompasu doskonale w ten trend się wpasowała. Próba ośmieszenia Kościoła, jakakolwiek dewaluacja chrześcijaństwa w wydaniu Pullmana, urasta jednak do rangi groteski. Autor miał "jakiś" pomysł, ale sam koncept przerósł pisarza. Dla mnie kwestia nie została rozwiązana... Metatron został zepchnięty w otchłań, niejasne są okoliczności pokonania Autorytetu. Pullman nie tworzy nowego mitu o stworzeniu świata, człowieka, nie tłumaczy zjawisk. Od powieści o charakterze polemicznym z pewną, ściśle określoną doktryną, ideą, światopoglądem, oczekiwałbym właśnie nowego spojrzenia na świat. Ewentualnie zaprezentowanie zgrabnej syntezy naukowych doniesień obalających chrześcijaństwo, zamkniętych w fantastycznym świecie. Do tego jeszcze wartka akcja, ciekawa fabuła, wyraziste postaci... - tego w Mrocznych materiach nie znalazłem.

Nie polecam! Szkoda czasu.

16 lip 2012

#11 - Maja Lidia Kossakowska "Siewca wiatru" - inne spojrzenie na świat aniołów.

Aż nie mogę uwierzyć, że nie wspomniałem nic o Siewcy wiatru Mai Lidii Kossakowskiej.

O samej autorce wiedziałem tyle, że pisze książki - sam układałem poszczególne tytuły na półkach, kiedy jeszcze pracowałem w "księgarni" (cudzysłów uzasadniony z pewnych powodów, ale o tym nie dzisiaj). I tyle! Po Siewcę... sięgnąłem z braku laku, po prostu nie miałem co czytać. Książka leżała na półce długo, następnie przeszedłem przez 30 stron, później znowu półka, aż w końcu... Dałem się ponieść i wszedłem w świat anielskich intryg.

Rzecz dzieje się w niebie. Którym dokładnie nie wiem. Bohaterami są aniołowie różnego szczebla, przynależności chóralnej, funkcji itd. Główną postacią jest Daimon Frey, który ratuje Królestwo przed armią  Cienia, jednak czyni to w sposób niegodny - kradnie Bogu klucz do różnych wymiarów. Zostaje za to ukarany i zgładzony, jednak Bóg wskrzesza go i czyni Jego wybranym. Ma m.in. możliwość burzenia światów...

Streścić wszystkich intryg, jakie mają miejsce w niebie, nie potrafię. Nawet nie byłbym w stanie. Kossakowska bowiem pokazuje nam anielski świat, jako miejsce bardzo... ludzkie. Owe intrygi, układy polityczne, egoizm, żądza władzy, lekkie obyczaje, ale również dobro, chęć służby, piękno, honor - wszystko to jest tam obecne, jako i na ziemskim padole. Aniołowie oddają się "cielesnym" uciechą, "zakochują"... A do tego wszystkiego... Bóg odchodzi! Zarządcy niebieskiej krainy, czyli Archaniołowie, próbują utrzymać tę wiadomość w tajemnicy przed wszystkimi. W dodatku Cień powraca.... Reszta w książce.

Świat Siewcy...

Kossakowska odchodzi od powszechnego rozumienia świata aniołów. To w tej książce jest najlepsze. Zderzam się bowiem z własnym wyobrażeniem nieba, z wyobrażeniem przekazanym mi przez Kościół i całkowicie subiektywną kreacją. Ktoś powie, że to obrazoburcze, że tak nie można... Nie zgadzam się! Pewne elementy posłużyły za kanwę do stworzenia całkiem niezłej fabuły. Nastąpiła psychologizacja aniołów. Suma sumarum otrzymały one wolną wolą, podobnie jak ludzie.

Nie można tej książki czytać przez pryzmat wiary, chociaż można coś z niej wyciągnąć dla jej umocnienia. Choćby to zestawienie człowiek-anioł - co Bóg dał nam, ludziom, a czego nie dał aniołom?

W końcu, podoba mi się samo budowanie intryg, politykierstwo. Jak autorka sama się w tym nie pogubiła? Nie wiem i mogę tylko się domyślać. Kolejna sprawa to styl - momentami śmiałem się bardzo głośno. Przecież aniołowie mówią do siebie prostu i zrozumiale, a w dodatku, kiedy są kumplami... potocznie. Pewnych sformułowań nigdy nie włożyłbym w anielskie usta, ale to już problem mojej wyobraźni.

Książka bardzo przypadła mi do gustu. Polecam wszystkim fanom fantasy, chociaż nie tylko... Ludzi wiary przestrzegam - podejdźcie do tej pozycji nie z pozycji wiary!

Pozdrawiam,

Grafika ze strony wydawnictwa http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki.php?id=49#searchkk