Sweter to jedyna poprawna forma tego wyrazu. Choć bardzo popularny jest u nas swetr (celowo napisane mniejszą czcionką, żeby nie utrwalać błędu), to takiego wyrazu w polszczyźnie jednak nie ma.
Odmiana przez przypadki wygląda następująco:
M. sweter
D. swetra
C. swetrowi
B. sweter
N. swetrem
Msc. swetrze
W. swetrze!
Używanie błędnej formy zawdzięczamy prawdopodobnie właśnie wspominanej odmianie tego słowa. "Znikające" e w większości przypadków może sugerować, że i w mianowniku również go brak.
Co ciekawe, słowo sweter pochodzi z języka angielskiego. Sweater oznacza osobę... pocącą się.
Źródła:
http://www.pwsz.elblag.pl/1682.html
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/sweter-swetra;274.html
http://www.aztekium.pl/przypadki.py?tekst=sweter&lang=pl
11 sty 2015
22 lis 2014
"Last goodbye" - Jaka piosenka!
W sumie można byłoby się spodziewać czegoś mocniejszego, bardziej spektakularnego, z wielkim finałem. A tu mamy nostalgiczną balladę, w przyjemnej tonacji.
Od premiery Drużyny Pierścienia mija w tym roku 13 lat. Niby nie dużo, a jednak jakoś się przywykło do Tolkiena na dużym ekranie. Ostatnie do widzenia...
21 lis 2014
"Last goodbye" Billy Boyd - czy to rzeczywiście koniec?
Piosenka jest zapowiedzią trzeciej części "Hobbita. Bitwy Pięciu Armii" - filmowej adaptacji dzieła Mistrza Tolkiena "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Przeniesienia dzieła brytyjskiego profesora podjął się nowozelandzki reżyser Peter Jackson.
Niedawno rozważałem czy rzeczywiście wejście do kin ostatniej części "Hobbita" zakończy naszą przygodę ze Śródziemiem na ekranie? Wtedy miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie i wkrótce usłyszymy o rozpoczęciu zdjęć do "Silmarillionu". Piosenka Bill Boyda nieco gasi moje przypuszczenia... "Last goodbye", czyli "Ostatnie do widzenia"...
I saw the light fade from the sky
On the wind I heard a sigh
As the snowflakes cover my fallen brothers
I will say this last goodbye
Obym się mylił.
9 lis 2014
Czy to naprawdę koniec? - "Hobbit. Bitwa Pięciu Armii"
Z drążcym sercem odliczam dni do premiery "Hobbita - Bitwy Pięciu Armii". Trzecia część filmu, w reżyserii Petera Jacksona zapowiada się co najmniej interesująco.
Sama powieść "hobbit, czyli tam i z powrotem" była pisana dla dzieci i w takim klimacie też jest utrzymana. Adaptacja filmowa została wzbogacona o liczne wątki. Reżyser zrezygnował także ze śmieszniejszych scen. W efekcie otrzymujemy obraz dla widza dojrzalszego, gdyż film jest zdecydowanie mroczniejszy aniżeli powieściowy pierwowzór.
Zaryzykuję jednak stwierdzenie, iż prof. Tolkienowi taki "Hobbit" spodobałby się. Nie podam teraz źródła (jak znajdę uzupełnię!), ale spotkałem się ze stwierdzeniem, że autor chciał raz jeszcze napisać tę powieść. Jednocześnie chciał nieco "udoroślić" "Hobbita". Powtórzę więc - "Hobbit" wg Petera Jacksona, moim zdaniem, przypadłby do gustu Tolkienowi.
I tak jak w tytule wpisu, nasuwa się pytanie: czy to naprawdę koniec? Bodajże każdy fan tolkienowskiego pisarstwa z wielką niecierpliwością oczekiwał kolejnych, filmowych odsłon. Abstrahując już od tego, czy komuś się podobały, czy też nie. Wyczekiwanie rosło odwrotnie proporcjonalnie do czasu, jaki zostawał do premiery - im mniej dni, tym większe zainteresowanie... Teraz... pozostaje tylko sfera domysłów - czy nowozelandzki reżyser podejmie się ekranizacji "Silmarillionu", czy też nie?
Sama powieść "hobbit, czyli tam i z powrotem" była pisana dla dzieci i w takim klimacie też jest utrzymana. Adaptacja filmowa została wzbogacona o liczne wątki. Reżyser zrezygnował także ze śmieszniejszych scen. W efekcie otrzymujemy obraz dla widza dojrzalszego, gdyż film jest zdecydowanie mroczniejszy aniżeli powieściowy pierwowzór.
Zaryzykuję jednak stwierdzenie, iż prof. Tolkienowi taki "Hobbit" spodobałby się. Nie podam teraz źródła (jak znajdę uzupełnię!), ale spotkałem się ze stwierdzeniem, że autor chciał raz jeszcze napisać tę powieść. Jednocześnie chciał nieco "udoroślić" "Hobbita". Powtórzę więc - "Hobbit" wg Petera Jacksona, moim zdaniem, przypadłby do gustu Tolkienowi.
I tak jak w tytule wpisu, nasuwa się pytanie: czy to naprawdę koniec? Bodajże każdy fan tolkienowskiego pisarstwa z wielką niecierpliwością oczekiwał kolejnych, filmowych odsłon. Abstrahując już od tego, czy komuś się podobały, czy też nie. Wyczekiwanie rosło odwrotnie proporcjonalnie do czasu, jaki zostawał do premiery - im mniej dni, tym większe zainteresowanie... Teraz... pozostaje tylko sfera domysłów - czy nowozelandzki reżyser podejmie się ekranizacji "Silmarillionu", czy też nie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)