10 lip 2012

Lista płac nauczycieli

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" opublikowała listę płac nauczycieli. Otwiera ją historyk, który pracuje 1. rok w szkole społecznej, ma 10 godzin (czyli 10/18 etatu, a nie pół, jak podała "GW") i zarabia 1060 zł netto.

Pensje, po analizie danych z listy, są rzeczywiście zróżnicowane. Kultowym (chyba) stanie się matematyk, fizyk, chemik, pracujący 27 godzin w szkole publicznej (gimnazjum), dodatkowo w prywatnym gimnazjum (4 godziny, za które dostaje 1000 zł! - wow!) i jeszcze dorabiający korepetycjami, z czego "wyciąga" ok. 5000 zł.  W sumie: 8500 zł netto. W skład pensji wchodzi jeszcze wysługa - wg zestawienia posiada między 10 a 15 lat pracy.

Zastanawiam się czy te 5 tys. to taki oficjalny dochód. Warto jeszcze nadmienić, iż pan pracuje w Warszawie. Niemniej jest obrotny, widocznie ma czas na tyle korepetycji, niech ma! :)

Ale... Zawsze musi być ale. Dlaczego trzeba dorabiać? Czy rzeczywiście Polski nie stać na to, aby w szkole pracowali najlepsi fachowcy, którzy z zapałem i oddaniem poświęcaliby swój czas dla dobra uczniów, w konsekwencji narodu? Patetycznie zabrzmiało. Wierzę jednak, że się da...

Lista płac nauczycieli, podobnie jak artykuł w "GW", nie wniosła nic do ogólnopolskiej już dyskusji. Podnoszenie pensum, mówienie, że nauczyciel ma pracować 40 godzin tygodniowo w szkole, zniesienie Karty Nauczyciela itd. to populizm - tak reformy się nie robi. Tylko skąd rządzący mają to wiedzieć, skoro ich stosunek do historii jest taki, że tną jej godziny w szkole. Widocznie uznali, że to mniej potrzebny przedmiot, a wniosków z przeszłości wyciągać nie trzeba.

Pozdrawiam,