6 maj 2016

Dziennik elektroniczny - spojrzenie od innej strony



Przynajmniej mam nadzieję, że będzie to spojrzeniem od innej nieco strony.

Przez ostatni miesiąc wiele uwagi poświęciłem dziennikowi elektronicznemu. Od czysto teoretycznej strony próbowałem wgryźć się w ten temat. Pisałem pracę, kończącą mój udział w kursie. W podsumowaniu zadałem pytanie: jak dziennik elektroniczny wpływa/wpłynie na relację rodzic-dziecko?

Zaufanie? A co to takiego?

Wyobraźmy sobie sytuację sprzed, myślę, że jakiś 10 lat jeszcze. Uczeń zawala sprawdzian - dostaję jedynkę. Nauczyciel wpisuje ocenę do dziennika, po czym ów zeszyt zamyka i... póki nie będzie wywiadówki, teoretycznie, rodzice się nie dowiedzą. Jest czas na poprawienie, naprawienie błędu. Będzie to w interesie ucznia.

Analogiczna sytuacja teraz - nauczyciel wpisuje jedynkę o godzinie 8:15, a o 8:17 rodzicowi drży komórka. Odbiera SMSa z informacją, że jego pociecha dostała złą ocenę.

Bynajmniej nie namawiam uczniów, aby nie mówili rodzicom o swoich ocena. Nic z tych rzeczy! Moje myśli bardziej krążą wokół relacji rodzic-dziecko.
Czy ja, jako rodzic, ufam mojemu dziecku?
Czy muszę wiedzieć od razu, jakie oceny otrzymał danego dnia? Może warto poczekać, aż dziecko samo przyjdzie i pochwali się sukcesem albo będzie chciało powiedzieć, że zaliczyło glebę? Ale chce to naprawić! A może nie wie, co poszło nie tak i przyjdzie zapytać.

W śródtytule wspomniałem o zaufaniu. Nie wiem, jak to będzie, kiedy mój syn pójdzie już do szkoły i jakie wtedy będzie moje nastawienie do sprawy informowania, np. o ocenach. Kiedy wprowadzano e-dzienniki, byłem ich wielkim orędownikiem. Pozwalają zaoszczędzić naprawdę wiele czasu, ułatwiają sprawy administracyjne, których w szkole jest coraz więcej. Jednak to jest spojrzenie z tej "bezpiecznej strony biurka". 

A punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia...

Inaczej zaczynam spoglądać na ten cud, kiedy ciągle dorastam w swoim byciu tatą. Pytanie, postawione już wcześniej, o to, czy muszę wiedzieć już, teraz, natychmiast? Wiadomo - są sytuacje skrajne, kiedy wzmożona kontrola jest wręcz konieczna. Jednak to tylko margines, wyjątki, potwierdzające regułę.

Mimo wszystko, dziennik elektroniczny jest tylko narzędziem. To od nas - rodziców i nauczycieli - będzie zależało, jak to narzędzie wykorzystamy. Zawsze można dostosować ustawienia i dostępne opcje do swoich wymagań.

W pracy dyplomowej, na samo zakończenie, napisałem: Czy powoli nie stajemy się 
społeczeństwem Wielkiego Brata? I teraz dodam - a dziennik elektroniczny nie jest jednym z kroków, które nas do tego pchają.