28 lut 2016

Dwa razy roczny urlop dla ojców poproszę :)

Zdjęcie stąd.
Początkiem grudnia ubiegłego roku Tata w Pracy zapytał na twitterze: "Gdybyście mieli kupić dziecku najfajniejszy prezent świata, to co by to było?" Odpowiedziałem, że roczny urlop dla taty.

Kończą się ferie - mój czas wolny. Trochę w teorii oczywiście, ponieważ czas na papierkową robotę musiał się znaleźć. Po drugie - wolny, jak wolny. Wypełnił go swoim jestestwem Stach. I to do tego stopnia, iż jak pomyślę, że jutro mam iść do pracy to... Nie dokończę!

Te dwa tygodnie było naprawdę rewelacyjnym czasem. Wiedziałem, że codziennie będę miał Stacha na wyłączność przez kilka godzin. Dzięki temu "Wilsona Szefem" (taka książeczka z serii "Stacyjkowo") znam niemal na pamięć.

Mało się mówi, pisze (chociaż coraz więcej, bo i mentalność się zmienia), ile ojcowie tracą, ponieważ nie ma ich w domu, kiedy dzieci są jeszcze małe. Wiadomo, za coś żyć trzeba. Jednak czasu się nie da cofnąć i pewne chwile już nie wrócą, o czym stale przypomina mi Żona.

...

I w sumie to nie wiem, co jeszcze napisać, ponieważ jak pomyślę o jutrze... Ech!